Sowa słuszny czy nieposłuszny?
Właściciel kamienicy przy ulicy Żeromskiego 5 włamał się do mieszkania lokatora. Przy użyciu łomu i młota wyłamał zamek i wszedł do mieszkania, w którym – jak się okazało – był jego mieszkaniec.
Kamienicznik zamierzał wywieźć rzeczy lokatora pod Urząd Miasta, ale plany zmienił patrol policji, który obu panów zabrał na przesłuchanie do komendy.
Grzegorz Sowa uważa, że ustawa, która chroni prawa lokatorów, narusza własność prywatną. Pisał wcześniej w tej sprawie m.in. do Premiera wypowiadając posłuszeństwo prawu, które – w jego ocenie – nie chroni praw właścicieli domów. W odpowiedzi dostał odnośnik do obowiązującej ustawy i tyle, dlatego za lokatora, któremu zapowiedział wyprowadzkę dwa lata temu, wziął się osobiście: Jest to człowiek, który przy okazji nadużywania alkoholu włamał się do sąsiadki, a kto chce mieć takiego lokatora? – to jest raz, a druga sprawa jest taka, że remontujemy ten budynek, chcemy, żeby to był obiekt, który będzie w Piotrkowie znaczący, ładny, estetyczny, więc musimy remontować też jego mieszkanie
Mieszkaniec nie otworzył, dlatego właściciel sięgnął po łom. Po wyłamaniu zamka okazało się, że mieszkanie nie jest puste. Lokator Marek Cecotka wyjaśnił, że: Głównym przydziałowcem jest moja mama i to ona ma dokumenty.
Obaj panowie zadzwonili na policję. Właściciel kamienicy poinformował, że jest gotowy trafić do aresztu za włamanie, a lokator powiadomił o włamaniu. Patrol, który przyjechał na miejsce zdecydował wyjaśnić sprawę w komendzie. Na tą chwilę zabierzemy panów do komendy, sprawdzimy na trzeźwość, a decyzja nastąpi później – poinformował na miejscu aspirant Krzysztof Banaszczyk
Po przesłuchaniu obu panów zwolniono. Badanie trzeźwości wykazało, że lokator mieszkania był nietrzeźwy, dlatego policja poinformowała, że przyjmie od niego zgłoszenie o włamaniu dopiero wtedy, gdy wytrzeźwieje.
Ciąg dalszy nastąpił we wtorek, gdy przed południem, pod nieobecność lokatora, kamienicznik wyniósł meble w jego mieszkania. Część zawiózł do Urzędu Miasta. W urzędzie przedmioty przyjęto w depozyt, a po południu Marek Cecotka powiadomił policję o kradzieży mienia. Znów obu panów zabrano do komendy. Po przesłuchaniu ustalono, że niechciany przez właściciela lokator opuści mieszkanie do końca roku.
Tymczasem w środę przywiezione do Urzędu Miasta meble przekazano w depozyt policji, jako ewentualne dowody w sprawie.
(jast)







